„Дорога Молоку”, czyli „Dajmy Pierwszeństwo Mleku”

Skrót artykułu przygotowanego dla Przeglądu Mleczarskiego – Partnera Medialnego EGT
Pełny artykuł w numerach 9 i 11 z 2019 r. Przeglądu Mleczarskiego
„Дорога Молоку”, czyli „Dajmy Pierwszeństwo Mleku”
Mleczna Droga, po Rosyjsku

Ostatnimi laty Federacja Rosyjska stała się krajem, gdzie uwaga władz państwa skupiła się na stymulacji rozwoju rynku mleczarskiego. Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy stało się wprowadzone embargo na import mlecznych produktów z Unii Europejskiej, które z kolei było odpowiedzią na sankcje nałożone przez Unię i Stany Zjednoczone na Rosję a wprowadzone po aneksji Krymu. Tematy gospodarki żywnościowej w tym kraju zawsze były priorytetowymi. Niestety poziom i tempo rozwoju branży mlecznej był znacząco niższy od standardów spotykanych w Unii Europejskiej. Znaczący postęp techniczny i zmiany w umaszynowieniu w wielu zakładach mleczarskich tego regionu nastąpił między innymi dzięki polskim firmom takim jak OBRAM i Tewes-Bis. Wizytując serownie i twarożkarnie na Wschodzie często spotykałem się z liniami tych firm. Zastąpiły one archaiczne linie, produkcji lokalnej, czechosłowackie, lub węgierskie z czasów Związku radzieckiego. Natomiast, o czym należy wspomnieć, cały czas aż po dzień dzisiejszy, mleczarstwo rosyjskie boryka się z dwoma zasadniczymi problemami. Pierwszym z nich jest generalnie rzecz biorąc fatalny surowiec. Dotyczy to zarówno jego jakości mikrobiologicznej jak i sposobu obchodzenia się z nim. Mam tu na myśli zarówno jego pozyskiwanie jak i transport. Drugim kardynalnym problemem jest niedostatek wiedzy technologicznej i ciągłe posługiwanie się przestarzałymi normami i procedurami obowiązującymi jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Załogi zakładów mleczarskich częstokroć, zamiast zajmować się rzeczywistym rozwiązywaniem problemów technologicznych, tracą czas na wypełnianie archaicznych procedur. Brak wiedzy dotyczącej na przykład ochrony bakteriofagowej, przekłada się na narastanie problemów związanych z kontrola procesów produkcyjnych. Często próbuje się leczyć przysłowiowe skutki choroby a nie eliminować jej przyczyny. Szuka się cudownych rozwiązań i środków, zamiast zająć się higieną w nowoczesnym pojęciu. Jak już wspomniałem władze Federacji Rosyjskiej zaczęły ostatnio przykładać wagę do stymulacji prawidłowego rozwoju tej gałęzi przemysłu spożywczego. W dobie wzrostu wymagań ze strony rosyjskich konsumentów i jednoczesnym niedostatkiem zaawansowanych technologii produkcji serów typu premium wydaje się to bardzo zasadne. Ogromną pomoc w dziedzinie wsparcia rozwoju lokalnego mleczarstwa prowadzi rosyjska organizacja „Dairy News”. Jest to w zasadzie portal internetowy profesjonalnie zajmujący się zbieraniem, analizą i prezentowaniem informacji z zakresu działalności przemysłu mleczarskiego na terenie Rosji. Podobnie jak w latach ubiegłych, firma ta zorganizowała przedsięwzięcie o nazwie „Droga do Mleka”. Na czym ono polega? Jest to rodzaj jednotygodniowego rajdu samochodowego po zakładach związanych z produkcją i przetwórstwem mleka. Jego celem jest promocja zarówno nowoczesnych zakładów przetwarzających mleko, jak i mlecznych ferm oraz firm związanych z tą branżą. Udział we wspomnianym rajdzie biorą załogi reprezentowane zarówno przez zakłady mleczarskie, jak i firmy współpracujące z tą branżą. Mam tu na myśli producentów maszyn i urządzeń, producentów i dystrybutorów dodatków dla mleczarstwa, oraz organizacji zajmujących się instruktażem, wsparciem i rozwojem nowoczesnego farmerstwa mleczarskiego. Każda z takich organizacji wystawia jedną, lub więcej załóg i pokonuje w zorganizowanej kolumnie zaplanowaną trasę. Historia rajdu sięga roku 2012, kiedy to odbyła się jego pierwsza edycja. Od początku istnienie rajdu wzięło w nim udział 960 osób, które przejechały trasę liczącą 11 458 kilometrów. Odwiedzono łącznie 22 regiony Federacji Rosyjskiej. Impreza ta stała się tym samym powszechnym w całej Rosji ruchem promującym mleczarstwo i produkty mleczne.

W sierpniu bieżącego roku miałem przyjemność zostać zaproszonym, jako ekspert technologii mleczarskiej, przez jednego z uczestników tego rajdu „Дорога Молоку”, Pavlov Company do wzięcia udziału w tegorocznym rajdzie. Jego plan wyglądał niezmiernie interesująco.  Trasa miała przebiegać przez Region Kirowski, następnie prowadzić przez Republiki Udmurtia, Baszkiria i kończyć się w stolicy Republiki Baszkirii - Ufie.  Dodatkową atrakcją całego przedsięwzięcia miało być wzięcie udziału w Festiwalu „Molochnaya Strana”, organizowanym w Ufie i mającym na celu ukazanie tej republiki, jako zagłębia mleczarskiego Federacji Rosyjskiej. Jest to bardzo duża i znacząca dla mleczarstwa impreza. W ubiegłym roku miałem przyjemność wziąć w niej udział, i na zaproszenie „Molochnoy Akadiemi” wystąpić z prezentacją dotyczącą nowych trendów w mleczarstwie europejskim oraz metod zwalczania czarnego PR, ciągle aktywnego w stosunku do naszej branży. Oprócz szeregu konferencji i wykładów, biorą w niej udział również wystawcy. Są nimi producenci i przetwórcy mleka. Szeroko reprezentowane są również firmy zajmujące się dostarczaniem materiałów i usług dla całej branży mleczarskiej.  Na swoich stoiskach przedstawiają oni pełną ofertę swoich produktów, często bardzo egzotycznych dla europejskiego konsumenta. Sam festiwal przypominał mi nieco połączenie Święta Sera, organizowanego przez Uniwersytet Warmińsko Mazurski i konferencji mleczarskich organizowanych w Polsce. Jedynie skala tego przedsięwzięcia była wielokrotnie większa. Rozmach i prestiż również. Wielka liczba osób reprezentujących kręgi ministerialne, rządowe i przedstawiciele władz lokalnych była bardziej dostępna dla interpersonalnych kontaktów i rozmów aniżeli ma to miejsce na naszych konferencjach.

Start rajdu mleczarskiego rozpoczął się w Kirowie, mieście położonym około 1500 kilometrów, na południowy wschód od Moskwy. Pierwszym punktem odwiedzin był Zakład Mleczarski w Kirowie.

Na początek nastąpiło oficjalne powitanie przez władze lokalne i przedstawicieli zakładu produkcyjnego. Przedstawiono profil działalności tutejszej mleczarni, aktualnie przerabiającej około 400 000 litrów mleka dziennie. Niestety nie dano nam możliwości zwiedzenia samego zakładu. Obejrzeliśmy jedynie część laboratoryjną i dział produkcji eksperymentalnej podlegający działowi R&D. Przedstawiono projekcję obrazującą produkcję i cały zakład. Przygotowano natomiast profesjonalną degustację swoich produktów. Nieco później Michaił Miszczenko, szef „Dairy News”, a jednocześnie dyrektor Rosyjskiego Centrum Badań Mleczarstwa (DIA), dokonał prezentacji obrazującej aktualny stan, osiągnięcia i plany terenów, przez które będzie przebiegać trasa rajdu. Prezentacja ta dotyczyła wielkości produkcji i planów poszczególnych regionów na najbliższe lata. Zgodnie z jego słowami Region Kirowski, Republika Udmurtia i Republika Baszkiria produkują łącznie 11 % mleka spożywczego, 8,9 % serów dojrzewających i 4,5 % twarogu w Federacji Rosyjskiej. Ilość pogłowia krów w tych regionach wynosi 8,4% ogólnej populacji stad mlecznych w Rosji. Szczególnie Baszkiria pretenduje do tytułu „Kraju Mleczarskiego”. Ma aspiracje do stania się mleczarskim sercem Rosji. Uczestnicy Rajdu „Droga do Mleka” uzyskali podczas pierwszej konferencji informację dotyczącą wydajności krów na mlecznych fermach. Średnia roczna wydajność w Regionie Kirowskim wynosi 7 192 kg, w Republice Udmurtia 5 730 kg a w Baszkirii nieco ponad 3 300 kg / głowę. Cyfry te nie wyglądają zbyt imponująco. Było to o tyle ciekawe, iż w rajdzie brało udział kilka firm, między innymi z Holandii i Izraela, zajmujących się profesjonalnym wsparciem, budową i doradztwem skierowanymi do ferm mleczarskich. Według przedstawiciela firmy izraelskiej Smart Agro Solutions, oferującej serwis farmom mlecznym, produkcja mleka nieprzekraczająca 24 kg dziennie na krowę jest według nowoczesnych standardów, dotyczących również Rosji nierentowna. Stwierdził on również, iż jeżeli chodzi o produktywność mlecznych farm, Rosja pozycjonuje się na poziomie Izraela z 1944 roku. Przedstawił wykres, z którego wynikało, iż za okres 305 dni od jednej krowy w Izraelu uzyskuje się aktualnie 12 800 kg. mleka. Dla porównania w roku 1944 było to 4227 kg. Dane z Regionu Kirowskiego dotyczące pogłowia krów, produkcji mleka i produktów mleczarskich zawarte zostały w wykresach 1,2 i 3 (Materiały DIA)

Wykres 1 Pogłowie krów ( Warto zauważyć drastyczny spadek pogłowia po rozpadzie ZSRR. Niebieskim kolorem oznaczono krowy mleczne)

wyk1

 

Wykres 2 Produkcja mleka (Wyraźny spadek po rozpadzie ZSRR)

wyk2

 

Wykres 3 – Produkcja podstawowych produktów mleczarskich (niebieski – produkcja analogów, żółty – produkcja twarogów, zielony – produkcja serów, pomarańczowy – produkcja analogów twarogowych

 

wyk3

Zgodnie z planem, tego samego dnia uczestnicy rajdu dojechali do nowo powstałej fermy produkującej mleko na potrzeby Regionu Kirowskiego. Oczom naszym ukazały się na wskroś nowoczesne budynki (Fot 5, 6) i świetnie przygotowana infrastruktura nowo powstałego Agrokompleksu Nemskij (АГ Дороничий). Przebrano nas, zgodnie z zasadami higieny w stroje ochronne, odziano w piękne foliowe, niebieskie buty i ….. ponownie zaproszono nas jedynie na prezentację multimedialną. Prezentacja ta była przygotowana pod przestronnymi namiotami na jeszcze pachnących świeżym drewnem platformach. Chętnie odpowiadano nam na wszystkie pytania, ale samych krów nam nie zaprezentowano. Tłumaczono się obawą przed potencjalną infekcją. Z racji mojego technologicznego podejścia do surowca zadałem pytania związane z jakością mikrobiologiczną mleka i sposobem jego przygotowywania do dalszego przerobu. Okazało się, że mleko zaraz po udoju jest schładzane do temperatury 3,50C. Ciepło, odzyskane z mleka metodą rekuperacji służy do podgrzania wody pitnej do pojenia krów. Podaje się im wodę w temperaturze 180C. Jeśli wierzyć słowom gospodarzy, ogólna liczba drobnoustrojów w mleku po schłodzeniu kształtuje się na poziomie 50 000. Nieco gorzej wygląda poziom komórek somatycznych. Kształtuje się on na poziomie 200 000. W tym momencie chciałbym podzielić się przedstawioną przez gospodarzy ciekawostką obrazującą problemy współczesnych inwestorów w Rosji. Prywatni inwestorzy zakupili upadły kołchoz w 2017 roku. Dwa dni po dokonaniu transakcji otrzymali od lokalnych instytucji kontrolujących, mandat w wysokości 18 000 000 Rubli (około 250 000 €), oczywiście do natychmiastowego uregulowania. Za co? Za niekontrolowany zrzut ścieków w ciągu kilku poprzednich lat działalności kołchozu.

Republika Udmurtia.

Republika Udmurtia jest pod względem mleczarskim bardzo specyficzną republiką. Roczna konsumpcja mleka i mlecznych produktów na głowę mieszkańca wynosi 249 kg za to produkcja jest dwukrotnie wyższa i wynosi 500 kg. Z dumą podkreśla się, iż 86 % mleka produkowane jest na dużych mlecznych farmach. Dane z Republiki Udmurtia dotyczące pogłowia krów, produkcji mleka i produktów mleczarskich zawarte zostały w wykresach 4, 5 i 6. (Dane uzyskane z DIA)

Wykres 4 Pogłowie krów (Wyraźny spadek krów mięsnych po rozpadzie ZSRR)

wyk4

Wykres 5 Produkcja mleka (Niewielki spadek po rozpadzie ZSRR)

wyk5

Wykres 6 – Produkcja podstawowych produktów mleczarskich (niebieski – produkcja analogów, żółty – produkcja twarogów, zielony – produkcja serów, pomarańczowy – produkcja analogów twarogowych.

wyk6

Republika Baszkiria

Baszkiria przywitała i zaskoczyła nas ogromna gościnnością. Na granicy pomiędzy Udmurtią a Republiką Baszkirii czekała nas niespodzianka. Samochody policyjne zastąpiły nam drogę i pokierowały na przydrożny parking. Po wyjściu z samochodów poprowadzono nas w kierunku ozdobnej bramy i dźwięków muzyki. Czekała tam na nas niespodzianka. Duża grupa Baszkirów, odziana w charakterystyczne stroje ludowe, uzbrojonych w instrumenty i charakterystyczne produkty swojego kraju zdecydowana była przywitać nas na swojej ziemi. Dźwięki muzyki doprowadziły naszą grupę do dziewczyn, które trzymały w swoich rękach tradycyjny bochen chleba i oczywiście „Czak czak”, czyli rodzaj słodkich ciasteczek w zalewie miodowej. Obok były zlokalizowane stoły z regionalnymi produktami mleczarskimi, wśród których, jak później się okazało królował kumys, masło wiejskiej produkcji i różne rodzaje twarogów. Jednakże degustacja miała nastąpić później. W pierwszej kolejności mowy powitalne należały do głów samorządów regionalnych. Przedmowy odbywały się Języku Baszkirskim i były tłumaczone na Język Rosyjski, zrozumiały w odróżnieniu od tego pierwszego, przez wszystkich członków wyprawy. Oczywiście oficjele, podkreślając urzędowy charakter swoich wystąpień, nie byli ubrani w stroje ludowe. Natomiast cała reszta, począwszy od występujących muzyków i wszelkiego rodzaju innych artystów, poprzez osoby prezentujące specjały Baszkirii, przedstawiała sobą bardzo barwny widok. Wspaniałe stroje dziewczyn i kobiet, w połączeniu z ich egzotyczną urodą zapierały dech w piersiach.

Większość uczestników rajdu skierowała się ku osobom serwującym kumys. Jego kwaśny i drożdżowy smak, połączony z nieco musującą konsystencją wywierał wrażenie na osobach, które po raz pierwszy miały okazję spróbować tego produktu. Piękny sposób serwowania, w kolorowych, drewnianych czarkach dopełniał kolorytu. Po raz pierwszy miałem okazję spróbować tutaj specjalnego, wysoko dogrzewanego twarogu zalanego serwatką. Miał on konsystencję drobnej, twardej kaszy mannej. Był przy tym bardzo kwaśny. Uspokojono mnie mówiąc, że wspaniale działa na przewód pokarmowy człowieka. Uwierzyłem na słowo, co było raczej odważnym posunięciem przed dalsza podróżą w nieznane. Jednym z prezentowanych produktów był „Kizil Iremsek”. Jest to twaróg długo przygotowywany z mleka krowiego. Podlega on długotrwałej obróbce termicznej, i w związku z tym, nabiera koloru lekko brązowego. Ponieważ obróbka ta przebiega zaraz po skoagulowaniu białka, przebiegającego w następstwie procesów enzymatycznych, więc nie nabywa smaku kwaśnego. Jest wręcz słodkawy, z wyraźnym posmakiem pasteryzacji. Innym, ciekawym produktem był „Katyk”. Jest to również rodzaj twarogu, zalanego śmietaną, często mieszanego z buraczkami. Nadaje to jemu ciekawy smak i zdecydowany kolor. Degustacja drugiego specjału Baszkirii, a więc słynnych Baszkirskich Miodów również pozostawiła niezapomniane wrażenia na podniebieniach uczestników Rajdu Mleczarskiego. Komponowanie ich smaku ze smakiem lokalnych, wyrazistych produktów mleczarskich pozostawiało niezapomniane wrażenia. Ponieważ czas nas poganiał i w planie mieliśmy następne miejsca odwiedzin, Michaił z „Dairy News”, będący komendantem rajdu, w ciepłych słowach podziękował za przywitanie i gościnność, z którą mogliśmy się zetknąć już na samym wjeździe do Baszkirii. Przedstawiciele władz otrzymali pamiątkowe tabliczki i eskortowana przez lokalną policję kolumna ruszyła w drogę. Okazało się, że na wjazdach do większych miast czekały na nas samochody policyjne, które pozwalały nam bezkolizyjnie i bez przerywania kolumny, liczącej w końcu około pięćdziesięciu samochodów, dojechać bezpiecznie do celu. Logistycznie było to całkiem skomplikowane zadanie, ponieważ przekraczaliśmy szereg skrzyżowań, w tym niektóre, siłą rzeczy na czerwonym świetle. Ponieważ wszystkie nasze auta były wyraźnie oznaczone numerami i charakterystycznymi żółtymi emblematami rajdu zwracaliśmy na siebie uwagę. Później dowiedziałem się, iż policja baszkirska otrzymała od swoich przełożonych dyskretne polecenie, aby aut z emblematami „Mlecznej Drogi” raczej się nie czepiać i w miarę możliwości in pomagać. Bardzo to miłe. Muszę przyznać, że stanęła ona w pełni na wysokości zadania. Z kolei Baszkirie i jej mleczarskie gałęzie gospodarki również stanęły przed nami otworem.

Jednym z koronnych, obok miodu, produktów Baszkirii jest kumys. Podobnie jak w Mongolii, Tatarstanie, Kazachstanie zajmuje on poczesne miejsce w produkcji mleczarskiej. Stanowi on dla Baszkirów część narodowej tradycji. Żadne ze spotkań u lokalnych producentów wyrobów mlecznych nie mogło się obyć bez degustacji tego wspaniałego napoju. Organizatorzy rajdu zaplanowali trasę w ten sposób, aby wiodła ona przez miejsce nazwane przez naszych przewodników „Doliną Kumysu”. Jadąc zwartą kolumną wozów w kierunku miasta Sterlitamajskij trafiliśmy w piękne, pagórkowate tereny. Teren przypominał nieco nasze Góry Świętokrzyskie, może tylko nieco mniej zalesione. Z daleka, po prawej stronie ukazała nam się specyficzna góra o bardzo regularnym kształcie. Po kilku minutach okazało się, że jesteśmy już na wspomnianym miejscu. Piękna łąka, u podnóża wspomnianej góry, z jednej strony ograniczona korytem wartkiej rzeki, stwarzała bardzo malowniczy widok. Kolorytu dopełniało stado pasących się koni, dozorowane przez pasterza na kobyle, w której otoczeniu kręcił się źrebak próbujący possać mleka matki. Wzdłuż rzeki rozstawione były jurty i stoły. Widać było, iż gospodarze bardzo starannie przygotowali się na przyjęcie gości. Na obrzeżu całości zlokalizowana była beczka na kółkach z napisem „Kumys”. Przy beczce stała uwiązana kolejna kobyła z małym źrebakiem. Później dowiedziałem się, że malownicza łąka została zlokalizowana na miejscu starej, już nieistniejącej dziś, baszkirskiej wsi. I tutaj gościnność Baszkirów przerosła nasze oczekiwania. Osobnicy ubrani oczywiście w narodowe stroje, śpiewali z zapałem na powitanie gości swoje narodowe pieśni. Ogorzałe twarze mężczyzn i piękne stroje kobiet były najwspanialszą częścią lokalnego kolorytu. Przywitał nas tutaj, a jakżeby inaczej, przedstawiciel władz lokalnych. Według jego słów, do produkcji kumysu niezbędne są trzy rzeczy: piękna łąka, stado koni i całkowicie pozytywne nastawienie ludzi w procesie wytwarzania. Wszystkim ten region dysponuje. Poproszono kobietę, odpowiedzialną za produkcję lokalnego kumysu, aby zdradziła trochę tajemnic i opisała cały proces jego wytwarzania. Okazało się, że najtrudniejszy jest jak zwykle początek. Jedną z cięższych prac jest pozyskanie mleka od kobył. Mają one, w porównaniu z krowami małe wymiona. Trzeba sporego doświadczenia, aby sprawnie przeprowadzić udój. Ze względu na małą ilość jednorazowo pozyskiwanego mleka trwa on zazwyczaj bardzo krótko. Przeprowadza się go za to cztery razy dziennie. Następnym etapem jest jego zmieszanie z „zaczynem”, czyli odrobiną kumysu pozostałą z poprzedniej produkcji i staranne rozrobienie w drewnianym naczyniu, przypominającym nieco nasze stare ręczne masielnice do produkcji masła, tak zwane „kierzanki”. Reszta w zasadzie jest już w gestii przyrody i lokalnej mikroflory odpowiedzialnej za proces fermentacji. Sam proces przebiega w temperaturze otoczenia. Na drugi dzień mamy już tak zwany młody kumys, nadający się do picia. Ma on konsystencję maślanki, jest bardzo kwaśny, posiada wyraźny posmak drożdżowy i co najważniejsze zawiera już około 1 % alkoholu etylowego. Można już go śmiało spożywać, lub prowadzić proces dalej. Kolejnego dnia mamy już tak zwany Kumys średnio dojrzały o zawartości do 2 % alkoholu. Trzeciego dnia otrzymujemy to, co tubylcy lubią najbardziej, czyli kumys dojrzały, silnie pieniący się i gwałtownie wydostający się z butelek po ich otwarciu. Silna piana w połączeniu z bardzo kwaśnym, drożdżowym smakiem dopełniają finalnego efektu egzotycznego napitku. Kumys, na trzeci dzień, jest też najbardziej gęsty. Czyżby rodzima mikroflora inicjowała powstawanie oligosacharydów? Klasyczny proces produkcyjny kończy się schłodzeniem kumysu w rzece, której temperatura wody, nawet latem w tym miejscu, nie przekracza 50C. Przyznam się, iż z pewną obawą piłem trzydniowy, pieniący się kumys, szczerze nalewany do drewnianych czarek i kipiący jak bańki mydlane. O dziwo, smakował mi on o wiele lepiej, niż kumys, który piłem w mongolskich jurtach, podczas mojej wyprawy na Pustynię Gobi. Być może dlatego, iż nie zauważyłem pływających w nim much, w które obfitował napitek moich mongolskich gospodarzy. Czyżby siła sugestii? Szereg naszych obaw odnośnie potencjalnych sensacji układu pokarmowego rozwiał człowiek przedstawiony, jako uczony zajmujący się od wielu lat różnego rodzaju terapiami opartymi na kumysie. Stwierdził on autorytatywnie, iż zdrowy człowiek, nawet taki, który nigdy wcześniej nie próbował tego napoju nigdy nie będzie dotknięty dolegliwościami układu pokarmowego po jego spożyciu. Sensacje, które dotykają niektórych ludzi, biorą się z tego, że cierpią oni na jakieś zadawnione, wewnętrzne dolegliwości i mają w sobie, jak to określił „jady”, czyli trucizny. Kumys jest wspaniałym środkiem, który wspomniane „jady” wykrywa, usuwa z organizmu i naprawia jego funkcjonowanie. Cóż, pomaga je usunąć z organizmu rozmaitymi sposobami. Chyba jestem zdrowy, bo nic takiego mnie nie spotkało, chociaż spożyłem znaczące ilości tego zacnego trunku. Nadmienię, że na trzeci dzień fermentacji, może zawierać on już powyżej 2,5% alkoholu. Nasz specjalista od „kumysoterapii” nie poprzestał na reklamowaniu narodowego napitku Baszkirów, jako panaceum na zwykłe dolegliwości chorobowe. Mężczyznom, którzy zwracają się do niego z problemami potencji zaleca wypicie około jednego litra kumysu a następnie wspięcie się na lokalną górę. Po zejściu z góry sprawność męska jest gwarantowana. Z pewnym zaskoczeniem zauważyłem, że spora część uczestników rajdu natychmiast wybrała się na wspomnianą górę. Efektów niestety nie znam.